Jak naładować akumulator w aucie bez odpinania klem

Rozładowany akumulator po kilku tygodniach lub miesiącach postoju nie musi oznaczać wydatku na nowy. Można go naładować bez zdejmowania klem i wyjmowania z samochodu, ani wizyty u mechanika. Trzeba tylko mieć odpowiedni prostownik i podłączyć go we właściwej kolejności.

Rozładowany nie znaczy zużyty

Najczęściej auto nie odpala, bo akumulator stopniowo się rozładował podczas długiego postoju. W takiej sytuacji zwykle wystarczy go doładować. Inaczej jest, gdy bateria po prostu dobiegła końca swojej żywotności. Wtedy ładowanie niewiele pomoże i trzeba kupić nowy akumulator.

Prostowniki są dostępne w bardzo szerokim przedziale cenowym. Autor oryginalnego materiału wskazuje na urządzenia od mniej niż 50 do ponad 200 dolarów. Działają one tak samo: ładują akumulator powoli, przez kilka godzin.

Gdzie szukać akumulatora

Zacznij od otwarcia maski. W starszych autach akumulator stoi zwykle z boku komory silnika i łatwo go zauważyć. W nowszych bywa schowany pod plastikową osłoną, którą trzeba zdjąć. Czasem w ogóle nie ma go pod maską. Przykładem jest Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio testowana przez autorów, w której akumulator znajduje się w bagażniku.

Podłączanie prostownika krok po kroku

  • Włóż wtyczkę prostownika do gniazdka, ale zostaw urządzenie wyłączone.
  • Czerwony kabel zaczep na dodatnim biegunie akumulatora.
  • Czarny kabel połącz z ujemnym biegunem albo, co bezpieczniejsze, z metalowym elementem nadwozia.
  • Dopiero teraz włącz prostownik i postępuj zgodnie z instrukcją producenta.

Drugi wariant ma uzasadnienie. W niemal wszystkich współczesnych samochodach biegun ujemny jest połączony z podwoziem, które pełni rolę wspólnego przewodu powrotnego. Dzięki temu producenci nie muszą prowadzić osobnych kabli powrotnych od każdego odbiornika do akumulatora, co upraszcza instalację i zmniejsza masę auta. Czarny kabel zaczepiony do nadwozia daje więc ten sam efekt co podpięty do bieguna. Podłączenie go bezpośrednio do ujemnego bieguna może wywołać iskrę, a w skrajnym przypadku wybuch, choć jest to mało prawdopodobne. Przy całkowicie rozładowanej baterii zwykle uchodzi to płazem.

Gdy się spieszysz, i na przyszłość

Jeśli auto musi ruszyć od razu, alternatywą jest przenośny rozrusznik, czyli tzw. booster. Zwykle kosztuje więcej niż prostownik, ale daje dość prądu, by uruchomić silnik bez czekania na naładowanie.

Kto jeździ rzadko, może kupić prostownik podtrzymujący. Autor tekstu wybrał niedawno model Noco Genius 2X2, który działa jako zwykła ładowarka i urządzenie podtrzymujące, a do tego obsługuje dwa akumulatory naraz. Bardziej zaawansowane modele można zostawić podłączone na stałe. Monitorują naturalne rozładowywanie baterii i dodają prąd tylko wtedy, gdy jest potrzebny.

Co z tego wynika dla kierowców w Polsce

Zasady są takie same niezależnie od kraju. Prostowniki są w Polsce powszechnie dostępne, a rozładowane baterie to częsty problem po dłuższym postoju, na przykład gdy auto stoi całą zimę albo jest rzadko używane. Ceny podane w źródle są w dolarach, więc traktuj je tylko jako orientacyjny rząd wielkości.

Przed podłączeniem prostownika zajrzyj do instrukcji samochodu i urządzenia. Producenci mogą mieć własne zalecenia dotyczące miejsca podłączenia i trybu ładowania, zwłaszcza gdy akumulator jest ukryty lub znajduje się poza komorą silnika. Jeśli bateria rozładowuje się wyraźnie szybciej niż dawniej, może być po prostu wyeksploatowana i wtedy lepiej ją sprawdzić w warsztacie.

Źródło: Carscoops – „How To Charge Your Car Battery Without Unhooking The Terminals”