Surowce krytyczne: firmy przemysłowe nie widzą skali własnego ryzyka

Firmy przemysłowe zwykle nie wiedzą, jak bardzo zależą od surowców krytycznych – wynika z nowego raportu Boston Consulting Group (BCG). Problem dotyczy nie tylko miedzi czy litu, ale też minerałów tak małych pod względem wartości handlu, że nigdy nie trafiają do firmowych rejestrów ryzyka.

Małe rynki, wielkie zależności

Według modelu BCG popyt na kluczowe surowce, w tym ziemie rzadkie, grafit, miedź i lit, ma do 2040 roku sięgać mniej więcej 120–250% prognozowanej podaży. Autorzy raportu twierdzą jednak, że zagrożenie kryje się nie tylko w oczywistych, wielkotonażowych metalach. Zwracają uwagę na „mosquito minerals”, czyli „mineralne komary”: surowce o znikomej wartości rynkowej, od których zależą ogromne łańcuchy produkcji.

  • Ziemie rzadkie – te użyte w myśliwcu są warte mniej niż farba, którą pokryto samolot.
  • Gal – światowy rynek jest wart poniżej 350 mln dolarów rocznie, a produkcja to około 900 ton. BCG szacuje, że zależy od niego około 3,5 bln dolarów wartości produktów końcowych.
  • Arsen – rynek surowca to około 50 mln dolarów, ale jeden producent dostarcza około 60% arsenu o ultrawysokiej czystości, używanego m.in. w infrastrukturze 5G i 6G, optyce centrów danych, radarach i elektronice wojskowej.

Dodatkowy kłopot: gal, german i arsen powstają jako produkty uboczne innych procesów wydobywczych i przemysłowych. O ich podaży decyduje więc rynek metalu głównego, a nawet gwałtowny wzrost cen nie musi przełożyć się na nowe moce produkcyjne.

Ryzyko ukryte głębiej niż u dostawcy pierwszego rzędu

Firma, która sama prawie nie kupuje surowców krytycznych, może być na nie mocno narażona. Znajdują się one w silnikach, magnesach, modułach mocy, laserach i czujnikach, a także w narzędziach i wyposażeniu używanym do ich produkcji. BCG podaje przykład łopatek turbin, bloków silników i elementów konstrukcji lotniczych, obrabianych narzędziami z węglika wolframu spojonego kobaltem. Producent, który nigdy nie kupował żadnego z tych metali, może zatrzymać linię, jeśli zabraknie takich narzędzi – a w zestawieniu materiałowym nie ma po tym śladu.

Druga pułapka to mapowanie. Firmy sprawdzają, gdzie surowce się wydobywa, tymczasem dla części z nich wąskim gardłem jest przetwórstwo. Mapa lokalizacji instalacji i mapa ich właścicieli mogą wyglądać zupełnie inaczej, więc zmiana dostawcy, która wygląda na dywersyfikację, bywa jej pozorem.

Publiczne pieniądze czekają na wykorzystanie

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej zobowiązania publiczne na rzecz surowców krytycznych w gospodarkach rozwiniętych wyniosły w 2025 roku około 65 mld dolarów, ponad czterokrotnie więcej niż w 2023. BCG ocenia jednak, że główne rządowe instrumenty są prawie niewykorzystane: niektóre państwa wydały mniej niż 10% przyznanego kapitału, inne nic.

Mechanizmy te mają przyciągać kapitał prywatny, a głównym warunkiem jest zwykle umowa odbioru surowca (offtake). Zdaniem BCG firma, która nie zna własnej ekspozycji, nie złoży wiarygodnego zobowiązania, więc nie ma szans na wsparcie. To nie są darmowe pieniądze – wiążą się z obowiązkami raportowania i wymogami lokalizacji, a pokrywają około jednej dziesiątej kapitału potrzebnego do 2040 roku. Część firm, które zmieniły podejście i sięgnęły po środki publiczne, to przedsiębiorstwa przemysłowe i handlowe, nie górnicze, a proces zawsze prowadził zarząd z prezesem na czele.

Jak mówi Karthik Valluru z BCG: „Właściwe zmapowanie tej ekspozycji to punkt wyjścia do szansy”.

Co to oznacza w Polsce

Raport dotyczy głównie gospodarek rozwiniętych i nie zawiera danych o polskich firmach ani o konkretnych programach w Polsce. Ostrożny wniosek jest jednak taki, że podobne zależności mogą występować w krajowym przemyśle: motoryzacji, produkcji maszyn, elektroniki czy sektorze obronnym, gdzie wiele komponentów trafia do fabryk już gotowych, z surowcami ukrytymi w środku. Dla małego i średniego producenta wniosek praktyczny brzmi: warto zapytać dostawców nie tylko o to, co dostarczają, ale i o to, z czego i za pomocą jakich narzędzi to powstaje.

Unia Europejska ma własną politykę w tej dziedzinie, w tym przepisy o surowcach krytycznych, więc kwestie wsparcia i wymogów dla przemysłu mogą być w Europie rozwijane podobnie. Warto pamiętać, że raport przygotowała firma doradcza, a jego wnioski to jej ocena, nie niezależne dane.

Źródło: PR Newswire – „Three Blind Spots Leave Industrial Companies Exposed to Critical Mineral Shortages”